Targi od podszewki

0
Targi od podszewki

Dopiero niedawno odkryłam czym są dla wytwórcy targi, wcześniej nie czułam się na nie gotowa. Głównie z takiego powodu, że będąc małą manufakturą rzadko kiedy udaje mi się zabezpieczyć stan magazynowy na tyle by zmierzyć się ze zwiększoną sprzedażą. Dlatego też, w ogóle nie interesowałam się tematem. Nie miałam też na nie czasu, dzieci były za małe. Teraz, kiedy na stałe wpisaliśmy niektóre eventy do patrzworkowego kalendarza nie wyobrażam sobie bez nich zawodowego życia i to z wielu powodów.

Wyjazd na targi to każdorazowo nowa przygoda, nigdy nie do końca wiadomo czego się spodziewać, chociaż pewne jest, że będzie ekscytująco oraz wyczerpująco, i to skrajnie. Wszystko zaczyna się od wyboru na jaki event jedziemy w danym roku, jakie miasta chcemy odwiedzić i na co się nastawiamy. Można położyć nacisk na zawieranie nowych znajomości,  zbudowanie małego stoiska i rozesłanie zaproszeń do potencjalnych nabywców by na targach porozmawiać o naszych ceramicznych zegarach. Inną opcją jest rozbudowane stoisko prezentujące jak najwięcej gotowych zestawień kolorystycznych zegarów by zwiedzający mogli na żywo zobaczyć produkt, zakochać się w nim i przygarnąć do domu. Można też postawić nacisk głównie na małe zegary, idealne do targowej reklamówki lub na prezent albo wykorzystać możliwość pokazania największych i najdroższych modeli które mogą budzić lęk kupujących przez zakup internetowy. Możliwości jest wiele i to jest też fajne.

Kolejny temat, który jako projektant zawsze próbuję jak najlepiej przygotować to projekt stoiska. Prezentacja zegarów z wahadłem ma jeden nienaruszalny warunek – muszą wisieć na pionowej ścianie, bo tylko na takiej wahadła bimbają jak należy. Okazało się na przykład, że płyty z MDFu które zastosowaliśmy po czasie wyginają się podstępnie i dodatkowo są bardzo ciężkie, a ładny postument, który wykonaliśmy na pierwsze targi jest najcięższym krunklem świata (pisaliście kiedyś ten wyraz ?!?). Ponieważ w PATRZWORKU stoisko budujemy sami tym bardziej zależy nam na jak najlżejszych i najsprawniejszych rozwiązaniach. Za koncepcją stoję ja, za realizacją pomysłu stoi mój kochany mąż (to jego hobby po pracy ;-) a w zbudowaniu powyższej wizji pomagają Zuzia z Kasprem, bez których baterie wysiadłyby mi o kilka godzin za szybko.

 Mimo, że Targi Designu odbywają się zazwyczaj w weekend dla nas to dwa tygodnie intensywnej pracy. Już kilka dni przed wyjazdem ostrożnie pakujemy zegary, drukujemy ulotki, przygotowujemy stoisko. W dniu wyjazdy, tkliwie żegnamy się z dziećmi, pędzimy po dostawczaka gdzieś na obrzeżach miasta, pakujemy wszystko z pracowni do auta i ruszamy w Polskę.  Do celu dobijamy zawsze na ostatni moment, wciąż nie rozumiem dlaczego i z wywieszonymi jęzorami przenosimy cały załadunek na stoisko. Tam, z potem na czołach składamy wszystko przy akompaniamencie miłych, ale z minuty na minutę bardziej zniecierpliwionych ponaglań organizatorów do opuszczenia hal. Na tym etapie zazwyczaj już mało kontaktuję. Kolejne dwa dni to zazwyczaj nagroda po ciężkiej pracy, bo gdy już ktoś przystanie na stoisku to zazwyczaj jest to odbiorca, któremu moja estetyka odpowiada i można się wtedy nasłuchać wielu miłych słów, a nie ukrywam, sprawia mi to ogromną radość. Fakt, że trafiło się do czyjegoś gustu i że docenia on cały mój zamysł jest źródłem ogromnej satysfakcji. Są również tacy zwiedzający, którzy przy zegarach nawet nie zwolnią i to jest też kompletnie okey, po latach projektowania wnętrz dla ludzi, bardzo cieszy mnie ta wolność, w której nie wszystkim musi się podobać to co robię. Jest to też czas przebywania pośród innych twórców, nawiązywania nowych znajomości i nieuchronnie obkupywania się pięknymi przedmiotami, co robić gdy tyle piękna w koło. Po zakończeniu targów, błyskawicznie pakujemy naszą ceramiczną rodzinę zegarów i pędzimy do domu, a w kolejnym tygodniu realizujemy zamówienia, które napływają po targach.

Zawsze na koniec daję sobie czas na odpoczynek, obowiązkowy i totalny, czas na refleksje jak było i co można zmienić następnym razem. A chwilę później, pełna zapału rozpoczynam pracę nad nowymi projektami.

 

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl