Targi Rzeczy Ładnych w Warszawie i nasze zegary Patrzwork

0
Targi_rzeczy_ladnych_warszawa_patrzwork

W połowie grudnia byłyśmy na Targach Rzeczy Ładnych.

Mimo, że minęły ponad dwa tygodnie, my wciąż dochodzimy do siebie.
Po takim wydarzeniu jesteśmy radośnie rozwibrowane i to z bardzo wielu powodów.

Po pierwsze, kolejny raz mogłyśmy spotkać się z wami twarzą w twarz. Ponadto uśmiechy pojawiające się u osób mijających nasze stoisko napawają nas dumą, bo to właśnie o to tak na prawdę nam chodzi – aby wzbudzać radość. Podczas Targów każdy z was wybierał zupełnie inny model i kolor naszych produktów, co również niezmiernie nas cieszy. Patrzwork jest w końcu marką rozkochaną w kolorach, a zegary i naklejki mają za zadania doprawić wasze wnętrza nową barwą oraz ciekawym kształtem.

Drugi wątek, który towarzyszy takiemu spotkaniu to oczywiście pozostali wystawcy i ich piękne produkty. O ile bogatsze byśmy wracały, gdyby ich nie było! Wspaniale jest móc porozmawiać z innymi twórcami handmadowych produktów i wymienić się doświadczeniami związanymi z prowadzeniem własnej marki. Nie jest łatwo obsługiwać własne stoisko, kiedy chciałoby się pobuszować po sąsiedzkich „straganach”. Podoba nam się bycie częścią tego współczesnego jarmarku. Być może ktoś by się obruszył, że tego typu targi nie mają zbyt wiele wspólnego z tradycyjnymi jarmarkami pełnymi kiczowatych bibelotów i zapachu smażonych potraw. Ja lubię jednak dostrzegać w tym pewien pradawny charakter zdarzenia, gdzie od dawien dawna twórcy i rzemieślnicy pakowali na wozy swój drogocenny towar, a następnie zabierali go do miasta. Jest w tym także  pewien rytm, cykliczność i odniesienie do pór roku oraz wydarzeń związanych ze szczególnymi miesiącami. Taki nomadzki klimat dawnych społeczności, gdzie ludzie przemieszczali się od miasta do miasta.

Dzięki temu, że jesteśmy we dwie i różni nas 12 lat, możemy z Zuzią wymieniać się tipami odnośnie wyszukanych produktów. Moją siostrę kręcą naturalne kosmetyki, o których dużo wie i systematycznie o nich czyta, więc co rusz przynosiła mi próbki wybranych marek. Po pierwszym dniu była także zakolegowana z kilkoma z nich osobiście. Ja jestem w tej dziedzinie raczej ignorantką i o wyborze decyduje zawsze…. zapach. Zuzia to wie, dlatego naprowadziła mnie finalnie także na te brandy.Na TRŁ wielką część zajmują  ilustratorzy. Nie ma wątpliwości, że plakat w Polsce ma się wyborowo. Jak zwykle problem jest z wyborem, zwłaszcza dla osoby tak eklektycznej z natury jak ja. Kręcą mnie zarówno piękne pejzaże w jesiennych kolorach, kobiece postacie w słodkich pastelach, jak również wszelkie rodzaje tygrysów i innych dziwnych zwierząt. Zuzia od razu udała się na jedno ze stoisk po prosty komiks, a następnie po kolorowy plakat nawiązujący do koncertu Devendry Banhart. 

Jeśli chodzi o ceramikę to również jest w czym wybierać. Nas ponownie ulokowano niedaleko Trzasku z czego cieszyłyśmy się bardzo, bo rysunki Marty urzekają nas całkowicie. Zaczęło się niewinnie, gdy ostatnim razem zakupiłam od nich dwa kubeczki (z jabłuszkiem i cytrynką), ale potem szybko okazało się, że otwierając kuchenną szafkę te dwa maluchy witają mnie uśmiechami tak radośnie, że postanowiłam dokupić im rodzinkę.

 To były intensywne dwa dni, podczas których poznałyśmy pełno ciekawych ludzi i dostałyśmy wspaniały feedback. Ta kreatywna atmosfera wpłynęła na mnie niezwykle stymulująco i nim weekend dobiegł końca w mojej głowie już pojawiły się zupełnie nowe projekty. Nie mogło być inaczej. Spodziewajcie się zatem w niedługim czasie nowości w Patrzworku, a ja wraz z Zuzią już wypatrujemy kolejnych targów w nadchodzącym roku!

 

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl